TO SIĘ UDAĆ NIE MOŻE!

cel biegowy na 2019

 

Bez celu nie da pobiegnę! Tak już mam, i pewnie nie jestem tu żadnym wyjątkiem, że aby w czymś wytrwać potrzebuję celu, celu łaknę. Dobrze aby Cel niósł w sobie Wyzwanie i element Gry - choćby i w trybie samotnika. Cel niełatwo mi znaleźć, ale gdy to się już uda to z miejsca zachodzą przeróżne zjawiska: włączają mi się mianowicie, przyznam chorobliwe nieco, tryby "uparty osioł" oraz "konsekwencja", zaś inne, nie dość mocne cele, blakną, a bywa nawet, że odchodzą w niebyt.

W zeszłym roku, pierwszym regularnego biegania, Cel napatoczył się sam. Nie wiem już czym powodowany, w marcu zapisałem się, wystartowałem i szczęśliwie dobiegłem do mety 15 Krakowskiego Półmaratonu Marzanny. Uważny czytelnik, od razu zauważy, jak poważny był to błąd! Otóż trzeba mi było zacząć od kilometrów pięciu, z dziećmi najlepiej. A tak, stałem na mecie szczęśliwy acz zmęczony, a w głowie jedna myśl mi się tłukła - Co teraz? Jak żyć?
Jeśli miałem biegać dalej to odpowiedź była tylko jedna - MARATON, a ponieważ, po biegu, endorfiny wypełniały mnie aż po sam czubek głowy, decyzja zapadła, Tryby się włączyły - odwrotu nie było.

Już następnego dnia wielki strach mnie obleciał, toć ledwie pierwszy raz w życiu nieco dalej pobiegłem. Słowo się jednak rzekło, kobyłka u płota. Chcąc nieco zwiększyć swoje szanse zdecydowałem się na październikowy Silesia Maraton - sporo czasu aby się jeszcze rozmyślić, a i podróż nie nazbyt daleka gdyby obłąkanie okazało się być z tych przewlekłych.

Znów nie rozegrałem tego zbyt dobrze - należało wytyczyć jakieś etapy pośrednie i osłabiać regularnymi startami psychikę i ciało, a tak po wielomiesięcznych, pod koniec nieco już monotonnych, przygotowaniach, nie dość, że nie zrezygnowałem, lecz, co gorsza, start wydawał mi się coraz bardziej atrakcyjny i wyczekiwany.

Aby nie przedłużać - wpadłem po uszy, bo niezwykłe to było doświadczenie. Organizacja, trasa, pogoda i atmosfera jak marzenie, a ja znowu dobiegłem, nawet z nie najgorszym czasem. Pod koniec tylko nieco brakowało tchu i mocy, więc tabun biegaczy - pewnie na dopingu byli - mijał mnie szeregiem.

Nieco później stałem wykończony acz szczęśliwy na mecie, zaś w głowie jedna się myśl tłukła - Co teraz? Jak żyć? A możliwości były tylko dwie: szybciej albo dalej.

Spróbuję szybciej, bo wiele jest ciekawych imprez i okazji do startu.

Teraz liczba: 03:00:00 ładnie, okrągło wygląda, więc biorę.
To "tylko" 22 minuty, ale nie wykluczam, że już poza moim zasięgiem - 20 lat temu byłoby zapewne łatwiej.
Statystyki mówią, że to top 4% wśród maratończyków i top 1% w mojej - nie pytajcie nawet jakiej - kategorii wiekowej. Żeby osiągnąć Cel każdy z 42 kilometrów będzie trzeba biec o 32 sekundy szybciej - kto biega ten wie, że to aż nazbyt dużo.

Tak więc postanowione!

CEL NA 2019: MARATON PONIŻEJ 03:00:00

Pora przejść do Planu. Najważniejsze to wybrać termin tak odległy, żeby dużo czasu było aby się rozmyślić. Może choć ten jeden raz coś mi się w końcu uda!

Cel 2019 1
odpowiedz

Jarek

05 maja 2019 - 08:49 Zazdroszczę pozytywnego 'nakręcenia'. Dzięki, że dałeś mi też trochę dodatkowej motywacji, by jeszcze czasami powalczyć.

Demiurg

06 maja 2019 - 08:41 Jarek biegniemy dalej! Zadbajmy aby to nie było jeszcze nasze ostatnie zdanie :)
odpowiedz

MagdaMG

05 kwietnia 2019 - 12:08 Twojego Celu można pozazdrościć. Moim Celem byłoby dobiec hi hi :)