EFEKT UBOCZNY

Ponure skutki biegania - czytasz na własną odpowiedzialność 

Jaki ty jesteś gruby! - przyjaźnie powiedziała rok temu z okładem moja lepsza połowa do gorszej.
Zaraz, zaraz - pomyślała Gorsza (dobrze wie, że z Lepszą się nie dyskutuje). To, że mam rubensowskie kształty nie oznacza od razu, żem gruba!
I choć oskarżenie bezpodstawne było i krzywdzące - a może właśnie dlatego - Gorsza wpadła w nerwy, zaś na nerwy nie ma leku lepszego niźli spacer z Ritą - Superpsem.

Zatem smycz w garść, wydobyć jakoś Superpsa spod łóżka, zawiązać trzewiki - to akurat trudne, pewnie też tak macie, potem trochę kręci się w głowie i przez kilka minut trzeba łapać oddech.
Muszę po raz kolejny zacząć biegać - pomyślała Gorsza - coś z kondycją krucho.

Jak pomyślała tak zrobiła. Jak zwykle zaczęła od najważniejszego. Tym razem były to skarpetki w paseczki, fajna czapka z daszkiem i, nowinka techniczna, aplikacja biegowa na mobilnego rzęcha, który był natenczas w posiadaniu Gorszej.

I to, zdaje się, był błąd największy! Bo musicie wiedzieć, że do tej chwili była jeszcze dla Gorszej nadzieja, że Gorsza, tak naprawdę, nie lubiła biegać i bieganie miała za rzecz nudną i zbędną. Łatwo jednak o te wnioski z perspektywy roku, gdy za Gorszą 2000 mil z okładem i pierwszy maraton. Wtedy jednak wszystko zdawało się jeszcze być pod kontrolą.

Chcesz wiedzieć, co się stało, co poszło nie tak? Dołącz do zainteresowanych.

A te utracone 26 kilogramów? To był tylko Efekt Uboczny.

A to ci historia! 1